środa, 12 października 2016

Do trzech razy sztuka, czyli Czerwone Wierchy po raz drugi - Nie ostatni....

Czerwone Wierchy podobno najładniejsze jesienią, wszyscy tak mówią, więc postanowiliśmy to sprawdzić. Zaplanowaliśmy jesienny wypad w Tatry, spakowaliśmy plecaki, kupiliśmy bilety i pojechaliśmy... 
Prognozy nie były jakoś specjalnie obiecujące, ale postanowiliśmy się nie poddawać!!!

sobota, 8 października 2016

Energia w kuchni, czyli domowe batony musli

Co prawda ten blog ma trochę inny charakter, bynajmniej nie kulinarny. A i ja rzadko wstawiam gdzieś zdjęcia mojej michy, ale zdjęcie tego domowego cuda wstawiłam na moim insta i okazało się, że są chętni na przepis. No to co się będę wrzucam przepis tutaj, bo łatwiej mi będzie podać link :) A i takie domowe batony musli dodające energii przydadzą się zarówno w górach, na rowerze, ale i nie pogardzimy nimi w każdej innej sytuacji. 

czwartek, 15 września 2016

Rowerowy weekend, czyli najelpsza impreza pod słońcem....

Konecki Rajd Rowerowy wpisał się już w nasz kalendarz na stałe (mam taką nadzieję), bo to jedna z najlepszych imprez rowerowych w jakiej bierzemy udział :) Niepowtarzalny klimat, zawsze super zorganizowana, super ludzie (rowerzyści w większości tacy są) :)
i niezapomniane chwile. To nie ma się co dziwić, że się tam stawiamy zawsze większym składem i zawsze w cudownych humorach :)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Rowerem przez Polskie wybrzeże, czyli z cyklu marzenia się spełnia.....

Wyprawa wzdłuż polskiego wybrzeża od dłuższego czasu chodziła nam po głowach. Było to takie nasze małe marzenie. Wsiąść na rower i popedałować od Świnoujścia, aż do Piasek. Przeżyć przygodę, nigdzie się nie spieszyć, od niczego nie być uzależnionym. Po prostu tak zwyczajnie jechać, zwiedzać, napawać oczy widokami, wciągać hektolitry jodu i tak zwyczajnie być szczęśliwym człowiekiem. A skoro to naszym marzeniem było i wszyscy wiedzą, że marzenia się nie spełniają tylko się je spełnia, to trzeba było to małe marzenie zrealizować

środa, 13 lipca 2016

Radość, satysfakcja, złość i zmasakrowane stopy, czyli maraton pieszy na 50 km

Maraton pieszy na 50 km...tak znowu to zrobiłyśmy, znowu przeszłyśmy ten nie tak łatwy dystans, chociaż rok temu zarzekałyśmy się, że nigdy więcej :) No ale jak to bywa przeszły bóle to i złość przeszła, a nadeszła chęć na zmierzenie się z tym dystansem jeszcze raz, jeszcze raz udowodnić sobie i wszystkim w koło, że można, że jednak się da!!

wtorek, 7 czerwca 2016

Czas spełnić swoje marzenie, czyli Rodzina przed wyzwaniem rowerowym....

Rowerowy sezon w pełni, każdą wolną chwilę spędzamy wiadomo jak....oczywiście rowerowo, pokonując trasy dłuższe i krótsze. A wszystko to sprowadza się do jednego, najzwyczajniej     w świecie powoli przygotowujemy kondycję i nasze cztery litery do wyzwania rowerowego, które sobie wymarzyliśmy już dawno, a mianowicie.....wyprawa rowerowa wzdłuż polskiego wybrzeża :)

środa, 11 maja 2016

Główny Szlak Beskidzki część IV od Rytra do Desznicy

Termin wyjazdu na kolejny etap Głównego Szlaku Beskidzkiego mieliśmy zaplanowany już rok wcześniej, tak ludzie gór tak mają, jeszcze dobrze do domu nie wrócą, a już planują kolejne wyjazdy. Tak też jest z nami!! Trzeci etap skończyliśmy w Rytrze więc wiadomym było, że zjawimy się tam jeszcze raz i tak w majowy weekend stanęliśmy na przystanku Rytro o godzinie magicznie wczesnej bo 4:30. O tej porze na szlak jeszcze nie startowaliśmy, ale zawsze musi być ten pierwszy raz....