Co prawda ten blog ma trochę inny charakter, bynajmniej nie kulinarny. A i ja rzadko wstawiam gdzieś zdjęcia mojej michy, ale zdjęcie tego domowego cuda wstawiłam na moim insta i okazało się, że są chętni na przepis. No to co się będę wrzucam przepis tutaj, bo łatwiej mi będzie podać link :) A i takie domowe batony musli dodające energii przydadzą się zarówno w górach, na rowerze, ale i nie pogardzimy nimi w każdej innej sytuacji.
Domowe batony musli
Składniki:
płatki owsiane górskie (u mnie szklanka, może półtorej)
len mielony (około 2 łyżek)
orzechy laskowe - wedle uznania
orzechy włoskie - wedle uznania
żurawina suszone - (u mnie dwie spore garście)
rodzynki
pestki słonecznika
pestki dyni
miód (3 łyżki)
50 gr masła
2-3 banany
Tak naprawdę można dodać wszystko co nam w ręce wpadnie :) Można też doprawić cynamonem, kardamonem i czym sobie życzymy :)
Suche składniki (płatki, posiekane orzechy, pestki słonecznika i dyni) prażymy na suchej patelni. Pamiętając, że spalone nie będą nam smakowały :) W rondelku rozpuszczamy na małym ogniu masło i dodajemy miód. Podgrzewamy chwilę na małym ogniu mieszając. Banany rozgnieść na papkę. Jak już wszystko mamy gotowe to zaczynamy mieszanie :)
Uprażone suche składniki, len mielony, dodatki owocowe jakie kto chce, banany
i rozpuszczone masło mieszamy. Owoce możemy posiekać, jeśli woli ktoś mniejsze kawałki. Ja tam jestem leniwa w kuchni to dodałam żurawinę i rodzynki nic z nimi nie robiąc. :)
Powstałą masę wykładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Ubijamy na zwartą masę i wsadzamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy 15 minut. Wyjmujemy, studzimy :) Ja na noc wrzuciłam do lodówki :) Kroimy w paski i zabieramy ze sobą gdzie tylko chcemy. Ja dzisiaj wzięłam na rajd i batoniki zrobiły furorę :) Następnym razem spróbuję innych składników. Batony są pyszne, dodają energii i najważniejsze nie mają tych wszystkich zbędnych dodatków, którymi pasą nas koncerny spożywcze :)
Smacznego!!!!
Niech was ten wpis nie zmyli, kuchnię lubię, ale nie zostanie moją pasją :) 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz