środa, 12 października 2016

Do trzech razy sztuka, czyli Czerwone Wierchy po raz drugi - Nie ostatni....

Czerwone Wierchy podobno najładniejsze jesienią, wszyscy tak mówią, więc postanowiliśmy to sprawdzić. Zaplanowaliśmy jesienny wypad w Tatry, spakowaliśmy plecaki, kupiliśmy bilety i pojechaliśmy... 
Prognozy nie były jakoś specjalnie obiecujące, ale postanowiliśmy się nie poddawać!!!
Zakopane wita nas rano nawet całkiem dobrą pogodą, ale to dopiero Zakopane :) My udajemy się nieco wyżej!! Łapiemy busa do Kuźnic, gdzie postanowiliśmy rozpocząć naszą wędrówkę. Pogoda jeszcze nie taka kiepska, trochę zachmurzone, ale nie żadnego opadu :) Ruszamy w stronę Kalatówek i później na Halę Kondratową. Idzie się fajnie, temperatura odpowiednia, kurtki pochowane w plecakach. Jest dobrze!!! Po godzinie docieramy do Schroniska na Hali Kondratowej. Postanawiamy po nocy w autobusie wypić ciepłą kawkę i odpocząć przed mozolnym podejściem na Przełęcz Pod Kondracką Kopą, której jest nam już znane i w cale przez nas nie jest lubiane :)

Posileni ruszamy dalej. Chmury nisko, już wiemy, że raczej widoków nie będzie! Alenie rezygnujemy w końcu to drugie podejście do Czerwonych Wierchów :)Podejście mozolne, a plecak wcale nie ułatwia sprawy. Jakby tego było mało pogoda się nie poprawia, a pogarsza!! Im wyżej jesteśmy, tym zimniej. Zakładamy kurtki, a dochodząc na Przełęcz pod Kondracką Kopą wyglądamy już tak :)
No tak miały być piękne jesienne Czerwone Wierchy, a są ale Czerwone tylko z nazwy!!! Chwila zastanowienia co robimy dalej?!?! Schodzić, czy iść??!!?? postanawiamy dojść na Kopę i tam ostatecznie podjąć decyzję. 20 minut później zdobywamy Kopę Kondracką. Wieje niemiłosiernie, śnieg sypie, "pizdzi jak w kieleckim" co w sumie z racji pochodzenia nie powinno nam przeszkadzać  :) A jednak nie jest komfortowo!! 
Na szczycie spotykamy kolegę Sebastiana, który tak jak my ma dylemat - iść, czy nie iść?!?! Na szczęście od strony Małołączniaka nadchodzi grupka zapaleńców, wymieniamy kilka słów, a brzmiało to mniej więcej tak:
My: Hej, hej i jak tam dalej? Jest trochę lepiej?
Turyści: Hej! Jest lepiej! Więcej śniegu :)
My: A to dobra idziemy :)
I tym właśnie sposobem idziemy dalej na Małołączniak, Krzesanicę i Ciemniak. Rzeczywiście pogoda nie jest lepsza. Jest śnieg, miejscami trochę ślisko, zimno, sypie zmrożony śnieg i nic ale to nic nie widać!! Dobrze, że siebie widzimy, ale też jak zbyt daleko nie odchodzimy :) Pogoda wręcz wymarzona :) A tyle się nasłuchaliśmy, jakie one piękne, jakie widoki jesienią i w ogóle i w szczególe :) A widoki przedstawiały się tak!




No też cudownie, ale oczu nacieszyć się nie da :) Ostatecznie przyjęliśmy to na klatę, stwierdzając, że w każdej pogodzie trzeba umieć przeżyć i się cieszyć. Warunki zimowe, też mają swój urok, dodają tej adrenaliny, tak potrzebnej nam do życia :) Plus tego jest taki, że przeskoczyliśmy po szczytach w ekspresowym tempie i zanim się zorientowaliśmy to już byliśmy na Chudej Przełęczy :) Tu rozchodzą się nasze drogi z napotkanym kolegą Sebastianem. My schodzimy szlakiem do Schroniska na Hali Ornak, Sebastian udaje się czerwonym prosto do Kir. Miło było poznać, może kiedyś nasze szlaki się jeszcze spotkają.
Droga od Chudej Przełęczy to istna droga bez powrotu. Co prawda wiedzie przez piękną Dolinę Tomanową, ale jest długa i zmęczenie daje  nam się we znaki. W końcu po blisko trzech godzinach docieramy do Schroniska. Fartem udaje nam się zdobyć wieloosobowy pokój, to chociaż nie czeka nas gleba :) 


Gorąca kąpiel i zimne piwko rekompensują nam trudności na szlaku. Rozmowy z innymi turystami zmuszają nas do zmiany planów i niestety Starorobociański Wierch nadal zostaje nie zdobyty.
Czerwone Wierchy zdobyte, ale co z tego jak trzeba tam wrócić jeszcze raz, a będzie to już trzecie podejście!! Za pierwszym razem zgoniła nas burza już z Kondrackiej Kopy, teraz nic nas nie zgoniło, ale pogoda nie dała nam szans podziwiania widoków i kolorów. No nic póki co Wierchy wygrywają dwoma punktami, ale my się nie poddajemy i znajdziemy takie okno pogodowe, że będzie pięknie :)
Tak więc co tu dużo mówić, trzeba w pięknym życiu znaleźć kolejny termin na zdobycie Czerwonych Wierchów !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz