środa, 25 listopada 2015

Główny Szlak Beskidzki część III - Od Ochotnicy do Rytra

Trzeci etap Głównego Szlaku Beskidzkiego odbyliśmy nie tak dawno bo zaledwie kilka miesięcy temu. Wspomnienia są jeszcze całkiem świeże :) Tym razem utrudniliśmy sobie wyprawę i do Ochotnicy musieliśmy dostać się na własną rękę, nikt nie chciał być tak miły i nas odstawić na miejsce :) A tak naprawdę nie było sensu kogokolwiek fatygować. Tak więc ustaliliśmy termin na przedłożony weekend Bożego Ciała, spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy na nocny PKS relacji Ciechanów-Zakopane . 

wtorek, 24 listopada 2015

Główny Szlak Beskidzki część II - Od korbielowa do Ochotnicy

Pierwsza część szlaku była już tylko miłym wspomnieniem....bardzo miłym wspomnieniem, więc jak tylko nastała wiosna spakowaliśmy ponownie swoje plecaki i ruszyliśmy zdobyć kolejny etap.Oczywiście rozpoczynamy w miejscu zakończenia poprzedniego etapu. Tak więc znów fatygujemy kolegę i zawozi nas w miejsce startu. Nocka w drodze i wczesnym rankiem stawiamy się na parkingu w Korbielowie. Pogoda przywitała nas bardzo łaskawie. Zakładamy plecaki, które dają się we znaki od pierwszych kroków i ruszmy. 

poniedziałek, 16 listopada 2015

Główny Szlak Beskidzki część I - od Ustronia do Korbielowa

O znakowanym na czerwono Głównym Szlaku Beskidzkim (GSB) Kazimierza Sosonowskiego ciągnącym się od Ustronia w Beskidzie Śląskim do Wołosatego w Bieszczadach myśleliśmy od dłuższego czasu. W końcu pewnego dnia przyszedł czas na zmierzenie się ze szlakiem. Fajnie było by przejść szlak za jednym zamachem, ale z racji czasu nie mogliśmy tego uczynić. Tak więc postanowiliśmy podzielić szlak na etapy. I tak zebraliśmy ekipę, spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy na pierwszy etap GSB. Zaplanowaliśmy w pierwszym etapie przebyć drogę z Ustronia do Korbielowa. 

niedziela, 15 listopada 2015

Aktywność cały rok...ruch najlepszym lekarstwem..

Jesień i zima to takie pory roku, w których najczęściej aktywność fizyczna spada, człowiekowi nie chce się wyściubić nosa z domu i najchętniej został by w domowych pieleszach zawinięty w koc i z gorącą herbatą w dłoni. Ale nie o to chodzi, żeby w chłodniejsze dni zaszywać się w czterech ścianach. W naszej rodzinie tak to nie działa, aktywność jest dla nas ważna cały okrągły rok. :) I w związku z tym w jesień i zimę, też staramy się jak najczęściej spędzać czas na świeżym powietrzu. A jaki na to sposób....a no taki :)

wtorek, 10 listopada 2015

Gór mi mało i trzeba mi więcej....

Ciężko powiedzieć czy to dzisiejsza deszczowa pogoda sprawiła, że zatęskniło mi się za górami jeszcze bardziej, ale faktem jest, że chętnie rzuciłabym wszystko, spakowała plecak i ruszyła ku kolejnej przygodzie. Co one mają w sobie takiego, że człowiek czeka na kolejny raz z niecierpliwością, wręcz czasem z podnieceniem. Uzależniły nas od siebie?!? Chyba trzeba się przyznać - Tak jest to nasze uzależnienie!! Ale co najważniejsze, my z tego uzależnienia nie mamy zamiaru się leczyć, ba mamy zamiar się w nim zapadać bezgranicznie i na zawsze :)

piątek, 6 listopada 2015

Rowerem po Pieninach, czyli utrudniamy sobie życie :)

Pieniny to jedne z gór, w które wracamy regularnie. Krościenko to miejscowość, którą sobie wyjątkowo upodobaliśmy. Większość pienińskich szlaków mamy już za sobą, wszelkie standardy, które należy zdobyć, zdobyliśmy już po kilka razy :) Zawsze też odwiedzamy Czerwony Klasztor w Sromowcach, który można podziwiać ze szczytu Trzech Koron. Do Czerwonego Klasztoru najlepiej udać się rowerem, ale pieszo też jest fajnie. Podczas ostatniego pobytu w Pieninach jeden dzień poświęcamy właśnie na wycieczkę rowerową do Czerwonego Klasztoru. 

czwartek, 5 listopada 2015

Czerwone wierchy - podejście pierwsze...nie ostatnie :)

Lipcowy wyjazd w Tatry zapewnił nam mnóstwo wrażeń, zwłaszcza tych burzowych. Po ucieczce z Wołowca myśleliśmy, że już najgorsze za nami i więcej takich niespodzianek ukochane góry nam nie dostarczą... A jednak!!! Nie trzeba było długo czekać, już następnego dnia mieliśmy powtórkę z rozrywki, tyle, że w trochę lżejszej wersji. Wyszliśmy z tego suchą nogą :)

środa, 4 listopada 2015

Na Kasprowy Wierch z odwiedzinami w Murowańcu

Kasprowy wierch wszystkim znany, chyba jeden z najczęściej odwiedzanych szczytów w Tatarach. Zawsze zatłoczony z racji wjeżdżającej na szczyt kolejki. Na Kasprowym spotkasz różnych ludzi czasem Cię zaskoczą, czasem rozweselą. Podobnie jak w Morskim Oku i na Kasprowym można by rewie mody organizować :) Ale to nas nie przeraziło, w końcu każdy lubi to co chce :) Tak więc Kasprowy Wierch zaplanowaliśmy na pierwszy dzień naszego pobytu w Tatarach.