czwartek, 15 września 2016

Rowerowy weekend, czyli najelpsza impreza pod słońcem....

Konecki Rajd Rowerowy wpisał się już w nasz kalendarz na stałe (mam taką nadzieję), bo to jedna z najlepszych imprez rowerowych w jakiej bierzemy udział :) Niepowtarzalny klimat, zawsze super zorganizowana, super ludzie (rowerzyści w większości tacy są) :)
i niezapomniane chwile. To nie ma się co dziwić, że się tam stawiamy zawsze większym składem i zawsze w cudownych humorach :)

Dlatego i tego roku nie mogło nas tam zabraknąć. Jak tylko pojawiło się ogłoszenie, że Konecki O/PTTK zaczyna zapisy, już natychmiast zwarci i gotowi spełniliśmy obywatelski obowiązek wypełniając karty zgłoszenia :) Miejsca klepnięte, pozostało czekać na wyznaczoną datę. Przebieranie nogami, trwało trzy tygodnie :) Ale w końcu nadszedł ten wyczekiwany weekend rowerowy. Piękna pogoda jak na zamówienia, cudowne nastroje i startujemy!!! W Piątek pojechaliśmy do Sielpi (około 50 km), gdzie po zakwaterowaniu można było rozpocząć integrację. Rozmowy, tańce, imprezy trwały do późnych godzin. W końcu z niektórymi spotykamy się raz w roku!! Ale mimo rozluźnionej atmosfery, każdy pamiętał, że w sobotę rano startujemy na trasę rajdu. :)
Sobota wita nas słonecznie!! Ogarnięci, najedzeni stawiamy się na starcie o 9:00. Wybraliśmy trasę 75 km. I tak w siedmioosobowym składzie ruszamy!!! Trasę można zaliczyć do średnio zaawansowanych, jest trochę podjazdów, które dają się we znaki. Ale widoki..... to jest to co wynagrodzi wszelkie trudy. Świętokrzyskie naprawdę jest cudownym regionem. Piękne widoki, cudowna natura, kto nie był powinien obowiązkowo tu wdepnąć. W cudownych nastrojach przejeżdżamy trasę nadrabiając 10 km :) Tak więc okazuje się, że 85 km wykręcone :) Trasa, trasą, ale najlepsze zawsze jest na integracyjnym ognisku. Kolejny dzień, a raczej noc rozmów, wymiany doświadczeń, śpiewów, tańcy i czego sobie kto życzy :)
Kolejny raz przekonuję się, że brać rowerowa nie zna metryki!! Nie ma zahamowań, tu każdy młody, starszy rozmawia swobodnie. Nikt nie wywyższa się stanem kasy na koncie. Wszyscy jesteśmy na równi, no może różnimy się kilometrami, które każdy ma w nogach :) 
Impreza kończy się w niedzielę, wręczeniem okolicznościowych medali i dyplomów, wspólną biesiada przy grochówie :) Taka tradycja rajdowa, na kaca pyszna, gęsta grochóweczka :) Co tu dużo mówić nocna integracja nie jest bezalkoholowa :) Zakończenie i pozostaje jeszcze dopedałować do domu kolejne około 50 km :) 
Cholerka.... znowu będzie trzeba czekać okrągły rok, żeby we wrześniu 2017 stanąć kolejny raz na starcie rajdu!! Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że już dzisiaj mamy rezerwację na wrześniowy weekend rowerowy, jak tylko zdrowie pozwoli :) Chyba powinniśmy dziękować Bogu, że nasze życie się tak potoczyło, że wśród innych naszych pasji jest ta wyjątkowa....rowerowa!!! Bo dla jednych to tylko rower, a dla nas miliony wspomnień, tysiące przygód, kilkaset odwiedzonych miejsc i fantastyczni ludzie!!! Można by powiedzieć, że znajomości na resztę życia :) Co tu dużo mówić, to takie nasze roweroweLove :) 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz