Pieniny jak już wiadomo są jednymi z częściej odwiedzanych przez nas gór. Będąc w tym rejonie grzechem by było nie zdobyć najwyższego wzniesienia w paśmie Pienin, a jednocześnie jednego ze szczytów Korony Gór Polskich - pienińskiej "Wysokiej". Tak wiem, niektórzy powiedzą - przecież najwyższy szczyt Pienin to Trzy Korony, ale to niestety błędna informacja, która dość często krąży wśród mniej obeznanych turystów. Wysoka to potoczna nazwa, prawidłowa nazwa szczytu to Wysokie Skałki. Osobiście pienińską Wysoką zdobywałam dwa razy i za każdym razem pech - zero widoków!!! Mówi się do trzech razy sztuka, tak więc będzie trzeba podjąć kolejną próbę. :)
Zacznijmy od początku... Naszą wycieczkę na Wysokie Skałki rozpoczynamy w gminie Jaworki, gdzie dostać się można bez większych problemów busem z Krościenka lub Szczawnicy. Tak też uczyniliśmy podczas ostatniego naszego pobytu w Pieninach. Swoją wędrówkę rozpoczynamy w Wąwozie Homole. Tutaj czekała na nas niespodzianka..okazało się, że od ostatniej naszej wizyty zaszła zmiana i wejście na teren wąwozu jest darmowe. Co prawda w budce siedzi sobie góralka i bardzo pokrętnie tłumaczy przy okazji sprzedając gazety o turystyce górskiej. Można kupić pismo za 5, 10 bądź 15 zł, ale jak nie kupisz to też wchodzisz i spokojnie maszerujesz, bo samo wejście jest darmowe. Oczywiście z naszej grupy tylko Becia się tak dała wciągnąć w sprawę i gazetki zakupiła, a później je dźwigać musiała :)
Początek szlaku to bardzo przyjemna wędrówka przez Wąwóz Homole. Niezmiernie nas to cieszy po nocnych imprezach i modlitwach. :) Trasa przyjemna wzdłuż potoku Kamionka. Pokonujemy kilka malowniczych mostków, po niedługim czasie dojdziemy do polany, na której można zrobić sobie krótki odpoczynek. Jeszcze kawałek Wąwozu i dochodzimy do Szałasu Bukowniki, gdzie znajduje się bacówka i stok narciarski.
Chwila odpoczynku, kanapeczka na ząb i ruszamy w stronę Wysokiej kierując się za zielonymi znakami. Po chwili dochodzimy do Polany pod Wysoką. Podejście zwłaszcza w słońcu, jak to miało miejsce za pierwszym naszym razem, jest męczące. Ostatnim razem było bez słońca, ale za to po deszczu, co również nie ułatwiało sporawy. :) Ale humory dopisywały, babski wyjazd więc nie może być inaczej. Po około godzinie stajemy przed schodami i barierkami, które wyprowadzają na szczyt. Widoki podobno są piękne, niestety nie mogę potwierdzić :) Ten odcinek szlaku to najgorsze co nas dzisiaj spotka :) Zdobywamy Wysoką, a później postanawiamy odpocząć, zjeść i na poprawienie humoru i zakwasy wypić piwko :)
Wesoło nam pod tą Wysoką, ale droga jeszcze długa - musimy dojść do Palenicy i później zejść Szczawnicy. Więc pakujemy graty, zarzucamy plecaki na plecy i idziemy. Droga do Palenicy jest długa, ale idziemy szczytami więc po pierwsze jest lekko, po drugie widokowo - jeśli pogoda jest łaskawa, można podziwiać piękny widok na Tatry. Jak to na babskim wyjeździe jest milo i wesoło, plotki, ploteczki i inne chichoty.
Po drodze zachodzimy do Schroniska pod Dubraszką po pieczątkę do GOT-u. Kilka fotek i lecimy dalej, bo czas nas goni :)
Droga do Palenicy wlecze się i wlecze. Powoli jesteśmy już zmęczone i jedno o czym marzymy to zimne piwko i gorąca kąpiel. Wszystko wina pogody, było dość chłodno i przy okazji coś kropiło. Docieramy do Palenicy wszystkie twierdząc, że mimo zmęczenia mamy piękne życie :) Tutaj się rozłączmy - Becia się poddaje i zjeżdża kolejką, a my we trzy ostro idziemy w dół, bo po co jechać jak zejście to 20 minut. Docieramy do Szczawnicy, gdzie łapiemy busa do Krościenka.
Wycieczka do zaliczenia obowiązkowego przez każdego turystę odwiedzającego Pieniny. mimo, że jest trochę długa i męcząca, to naprawdę warto odwiedzić Panią Wysoką :) My podejmiemy wyzwanie po raz trzeci, może teraz uda nam się trafić na pogodę i będzie nam dane w naszym pięknym życiu zobaczyć widok z Wysokich Skałek. Pieniny....niebawem wrócimy :)























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz