piątek, 4 marca 2016

Nowa pasja w Pięknym życiu, czyli jak doszło do naszego morsowania.

Dawno mnie tu nie było praktycznie od nowego roku, ale bynajmniej nie dlatego, że w pięknym życiu nuda. Wręcz przeciwnie dzieje się dużo, a powodem jak zwykle jest czas, a właściwie jego brak!! Doba powinna mieć co najmniej 30 godzin :) Nowy rok rozpoczęty aktywnie - rajdy, marszobiegi, rower, ale najważniejsze jest to, że w naszym życiu pojawiła się zupełnie niespodziewanie nowa pasja - MORSOWANIE - czyli kąpiele w zimnej wodzie :)

 Powiem szczerze, że do kąpieli namawiano nas już dawno, ciężko było nam się zdecydować. Pamiętam nasze rozmowy jak obserwowaliśmy zaprzyjaźnionych morsów. "Boże Justa ja to bym w życiu nie wlazła, nawet jakby nie wiem ile mi płacili",  " Zimno mi jak tylko widzę jak wchodzą" itd, itp. Justynka podzielała ochoczo moje zdanie!! No i co......no i cholerka jasna wlazłyśmy za darmochę :) Mało tego z własnej, nieprzymuszonej przez nikogo inicjatywy. 

Pewnego lutowego dnia, po wyczytaniu setek artykułów w skarbnicy wiedzy jaką jest internet na temat kąpieli w lodowatej wodzie. Rozpatrzywszy wszelkie za i przeciw, podjęłyśmy decyzję o przełamaniu się i spróbowaniu. Akurat lody trochę zelżały, a na to czekałyśmy, że by na pierwszy raz nie wskakiwać do przerębla, tylko asekuracyjnie wejść sobie z brzegu :). No i tak w lutym zostałyśmy morsami, a może trzeba nas zwać "morsówkami", albo "foczkami" hehe. Jak zwal tak zwał!!!

Pierwsza kąpiel nie była taka straszna, wręcz przeciwnie uwolniła miliony endorfin!! Okazało się, że wejście wcale nie jest trudne, wszystko siedzi w naszych głowach!!! W sumie wchodzi się lepiej niż w sezonie letnim z nagrzanym ciałem :) Wynik pierwszej kąpieli jest taki: bananowy uśmiech, super samopoczucie i narodzenie nowej pasji w naszym co tu dużo gadać pięknym życiu. Co prawda była to pasja nieplanowana, ale co tam, raz się żyje :) Teraz kąpiele w zimnej wodzie weszły w krew i z grupą Morsy z Madagaskaru moczymy się regularnie co niedzielę :) 
 


 
Znajomi pytają, jak to jest?, jak się czujemy?, zimno? czy nie zimno? :) Polecamy spróbować :) Podobno ludzie morsujący są szczęśliwsi, a u niektórych rodzą się nowe talenty, kto wie może i u nas się jakieś nowe talenty narodzą   :) Morosowania jest nam mało i trzeba nam więcej, więc ostatnio postanowiłyśmy zamorsować na szczycie Łysicy podczas zimowego zdobywania tej góry, ale o tym w kolejnym poście :) A na koniec tylko zapowiadające zdjęcie, no i jak tu nie powiedzieć, "Ale my mamy piękne życie" :) 


Cdn....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz